Dzisiaj w szkole nie mogłam się na niczym skupić. Miałam tak popsuty humor, że nawet nie próbowałam się uśmiechnąć. Ale oczywiście dzięki mojej przyjaciółce mój nastrój znacznie się poprawił, ta moja kochana wariatka tak bardzo się starała mnie rozśmieszyć, że aż biedna wpadła na miłość swojego życia (nie ujawnioną) i o mało co jej nie przewróciła. Nie mogłam tego zapomnieć, aż do chwili kiedy zaczął padać deszcz. Deszcz chociaż bywają i takie momenty że go lubię i potrzebuję, dzisiaj absolutnie się nie przydał, wręcz przeciwnie. Ale i tak myślę że mogę dzień uznać za całkiem niezły. Jutro na tak zwane moje odstresowanie idę do manufaktury na shopping.
Całusy Ever.